
Błogosławmy każdy Nowy Rok, bo błogosławieństwo to nie jest tylko ładna formułka na kartce świątecznej. To proroctwo. To kierunek, który nadajemy własnej drodze. To energia, którą sami wprawiamy w ruch — i która potem wraca do nas w takich kształtach, jakie jej namalujemy sercem.
Błogosławieństwo jest jak otwarcie drzwi — mówi: wejdź, Roku, ale wejdź z tym, co dobre.
I choć brzmi to jak kiełkująca poezja, w rzeczywistości jest prostą, starą prawdą:
to, czemu poświęcamy uwagę, rośnie. To, co stawiamy na pierwszym miejscu, to czego pilnujemy, podlewamy, oświetlamy, ma największą szansę zakwitnąć.
Gdy wypowiadamy życzenie, toast czy błogosławieństwo, tworzymy w sobie iskrę zaangażowania. Właśnie wtedy zaczyna się realizacja marzenia — nie w świecie duchów, lecz tu, w codziennych wyborach.
Dawniej błogosławiono potrawy przed spożyciem. Niektórzy robią to do dziś — nie z przyzwyczajenia, ale z pamięci, że słowo jest święte. Że słowo ma moc. Tak samo możemy błogosławić każdy dzień. Każdy poranek, który otwiera oczy. Każdą relację, która jest nam droga. Każdy plan, który chcemy, aby wzrastał — jak młode zboże po wiosennym deszczu.
Moje życzenie dla Was na ten rok
Życzę Wam, aby 2020 rok przyniósł spełnienie marzeń — tych wielkich jak góry i tych malutkich jak ziarenka maku. Niech stanie się rokiem Waszego wzrostu: w sile, w mądrości, w nadziei i w pięknie duszy.
Niech będzie rokiem odważnych kroków i spokojnych poranków. Niech prowadzi Was tak, jak dobrze zna ścieżki ten, kto szedł nimi wcześniej.
Moje cele na 2020 rok
(bo błogosławieństwo to także decyzja, którą podejmujemy sami)
- Zakupić nowy specjalistyczny wózek elektryczny Squod Stand Up,
- zrealizować wyzwanie „Przeczytam 52 książki w ciągu roku”,
- ukończyć kurs hipnozy,
- Spełnić swoje marzenie o psie rasy Owczarek Niemiecki,
- Pojechać do Włoch na swoje trzydzieste urodziny,
- Dostosować swój pokój do poruszania się w nowym wózku Squod Stand Up.
Źródło: Vademecum wróżb i przepowiedni
