
Dziś chcę Wam opowiedzieć o książce, do której wróciłam myślami po dłuższym czasie. Nie jest to lektura o magii ani o ezoteryce, ale od dawna wychodzę z założenia, że tarocistki, wróżki, szeptuchy i wiedźmy nie są jedynie od przepowiadania przyszłości czy prowadzenia rytuałów. Jesteśmy też przewodniczkami duchowymi — tymi, które potrafią powiedzieć: „Hej, zatrzymaj się, popatrz na swoje życie z innej strony.”
Książka, która trafiła do mnie w chwili próby
Na tę książkę natknęłam się wtedy, gdy w redakcji, z którą współpracuję, pojawiły się problemy z wypłacalnością. Nie oszukujmy się — takie momenty potrafią człowieka uderzyć w samo serce i poczucie bezpieczeństwa. Regina Brett nie rozwiązała za mnie problemów z moim naczelnym, ale dała mi coś ważniejszego: inne spojrzenie.
To właśnie dzięki niej stwierdziłam, że zamiast czekać na cud, zrobię swój własny krok. Zainwestowałam więc niewielką kwotę w stworzenie www.tarotmarsylski.pl — miejsca, które pewnego dnia, mam nadzieję, stanie się moim domem zawodowym, a może nawet źródłem zarobku.
I wiesz co? To był impuls, którego potrzebowałam.
50 lekcji – nie o pracy, ale o życiu
Książka składa się z pięćdziesięciu krótkich rozdziałów, które autorka traktuje jak lekcje. W praktyce są to psychologiczne anegdoty — fragmenty jej zawodowego życia splecione z wiarą w Boga.
I tu warto powiedzieć głośno: nie ma w tym zgrzytu. Ludzie zajmujący się magią również wierzą w Boga Ojca i Boginię Matkę. Drogi duchowe są różne, ale prowadzą do tego samego źródła.
Regina Brett opisuje swoje sukcesy, błędy, momenty zwątpienia i te chwile, kiedy człowiek musi się zatrzymać i przyznać przed sobą:
„To ja muszę zdecydować, kim chcę być.”
Lektura lekka, ale nie pusta
Czyta się ją łatwo — mnie zajęła trzy dni. A jednocześnie zostawia w głowie i sercu ślad. Gdyby ktoś obcy zajrzał dziś do mojego bloga albo do planera, który prowadzę od początku miesiąca, pewnie powiedziałby, że był to czas dobrze wykorzystany.
Bo faktycznie — ta książka pomogła mi uporządkować myśli i… życie. Stałam się bardziej produktywna, spokojniejsza, jakby ktoś przypomniał mi starą prawdę: najważniejsze jest to, co robisz teraz, a nie to, czego się boisz.
