Lifestyle

Mroczne Materie

Czasem trafiają się książki, które czyta się nie tyle oczami, co duszą — powoli, jakbyśmy szli przez starą katedrę i dotykali palcem zimnego kamienia. Tak właśnie miałam z cyklem „Mroczne Materie” Phillipa Pullmana. Przez dłuższy czas zastanawiałam się, czy w ogóle o nich pisać, bo nie jest to magia w takim sensie, w jakim ja o niej zwykle mówię. A jednak… w tych książkach jest coś, co porusza. Coś, co pachnie światem równoległym, tajemnicą i duszą ukrytą pod postacią zwierzęcia.

Pierwszy tom czytałam opornie — nie będę owijać w bawełnę. Pullman pisze tak, jakby w każdym zdaniu ukrył trzy kolejne, a między literami przeciął mgłę. Momentami przypominał mi Tolkiena, choć u Pullmana bohaterowie nie wędrują pół książki. Trzeba po prostu przywyknąć do rytmu tej opowieści, który jest inny niż to, do czego przyzwyczaiła nas współczesna literatura.

A kiedy człowiek już złapie ten rytm, kiedy nauczy się oddychać tym światem — wtedy dwa kolejne tomy można połknąć w tydzień.

W centrum historii stoją dzieci: Lyra i Will. Dwoje młodych, a jednocześnie starych jak sama tajemnica, którą przyszło im dźwigać. Ich wędrówka przez światy równoległe to coś więcej niż fabuła. To opowieść o dorastaniu, samotności, odwadze i o tym, że czasem trzeba przejść przez bramę, której się boimy.

Obok tego jest drugi wątek — wojna pomiędzy światem ziemskim a światem niebiańskim. I choć metaforyczne, to jednak mocno osadzone w emocjach, które każdy z nas rozumie: strach, lojalność, poświęcenie.

Najpiękniejszym elementem tego cyklu są dajmony — magiczne zwierzęta, które są odbiciem naszej duszy. Towarzyszą każdej postaci, zmieniają się w zależności od nastroju i myśli. Gdyby ludzie w naszym świecie je posiadali, mój dajmon na pewno byłby owczarkiem niemieckim — wiernym, czujnym i dumnym.

Pullman stworzył świat, który jest trudny, ale też pełen symboli. Wojownicze niedźwiedzie, anioły, światy, w których powietrze pachnie inaczej — to wszystko tworzy atmosferę, która zostaje w człowieku na długo.

Dziś dowiedziałam się również, że „Mroczne Materie” zostały zekranizowane jako serial przez HBO. I nawet jeśli ekranizacje zazwyczaj mają swoje minusy, myślę, że zajrzę z ciekawości, bo lubię widzieć, jak inni interpretują historie, które mnie poruszyły.

Czy polecam ten cykl? Tak — ale trzeba wejść w niego powoli, jak w zimną wodę. Dać sobie czas. A kiedy już człowiek zanurzy się po ramiona, to nie ma odwrotu. Światy równoległe Pullmana zostają z nami na długo.

Tarot Marsylski

Wróżę od 2018 roku. Moją misją jest wspieranie i pomaganie wszystkim tym, którzy potrzebują duchowego wsparcia, a moja dewiza brzmi: Zaufaj mi, jestem tarocistką i wiem co robię. Wierzę, że podczas wróżenia przy kartach odbywa się sympozjum trzech: Tarocisty, Klienta oraz Wszechświata.

Możesz również polubić…