
Blue Monday, czyli „Smutny poniedziałek”, to termin, który w 2014 roku wprowadził do języka psychologii Cliff Arnall — wykładowca z Cardiff University. Arnall opracował wzór matematyczny, w którym uwzględnił:
- czynniki meteorologiczne (pogoda, mało światła, zimno),
- czynniki ekonomiczne (wydatki świąteczne, początek roku, niska motywacja),
- czynniki psychologiczne (spadek energii, powrót do obowiązków).
I wyszło mu z tych wszystkich obliczeń, że trzeci poniedziałek stycznia to najbardziej depresyjny dzień roku.
Brzmi jak czarna magia matematyki, prawda?
Ja też — tak jak Ty — patrzę na to z przymrużeniem oka. Bo życie pokazuje, że czasem najciemniejszy dzień potrafi zaskoczyć jasnym przebłyskiem… a najbardziej ponury poniedziałek bywa światełkiem, jeśli dobrze go za rękę poprowadzimy.
Dzisiejsza aura rzeczywiście siada na ramionach jak wilgotny płaszcz: ciężka, zimowa, senna. Sama ledwo funkcjonuję i bez solidnej kawy miałabym spory problem, żeby sklecić choć kilka zdań. Taki dzień aż prosi, by go przespać lub owinąć się kocem jak zaklęciem ochronnym.
A Ty?
Jak radzisz sobie z tym „najsmutniejszym poniedziałkiem roku”?
Z herbatą? Z muzyką? Z kotem? A może kompletnie go ignorujesz i żyjesz swoim rytmem?
