
Weekend czasem przynosi człowiekowi spokój, a czasem lawinę pytań. Tak było i tym razem — wahadełko chodziło jak mały, zaczarowany kompas, wskazujący Wasze troski, nadzieje i tęsknoty.
I choć jestem tylko pośredniczką między Waszą energią a Wszechświatem, to każde pytanie traktuję jak należy – z powagą, której nauczyły mnie lata pracy i stara szkoła rzemiosła.
Oto odpowiedzi, jakie dziś przyniosło wahadełko:
- Czy sytuacja w mojej pracy się poprawi? Tak.
- Czy powinnam zmienić pracę? Nie.
- Czy będę z Z.? Nie.
- Czy szybciej przydzielą mi mieszkanie z urzędu? Tak.
- Czy pozbędę się komornika? Nie.
- Czy synowi powiedzie się w jego pierwszej pracy z dala od domu rodzinnego? Nie.
- Czy moja sytuacja finansowa się odmieni? Nie.
- Czy skończą się moje problemy z nerkami? Nie.
- Czy schudnę? Tak.
- Czy będę sobie radzić finansowo? Tak.
- Czy moja siostra wyzdrowieje? Tak.
- Czy w przyszłym roku kupię wymarzony dom? Tak.
- Czy moja szefowa w najbliższym czasie odejdzie z pracy? Tak.
- Czy moje życie zmieni się na lepsze? Tak.
- Czy rozwiodę się z mężem? Tak.
- Czy znajdę sobie partnerkę? Tak.
- Czy dostanę rozwód? Tak.
- Czy zejdziemy się z mężem? Nie.
- Czy stworzę związek z K.? Nie.
- Czy on mnie okłamał? Tak.
- Czy moje sprawy sądowe zakończą się pomyślnie? Tak.
- Czy sąd orzeknie rozwód z wyłącznej winy męża? Tak.
- Czy mój obecny partner będzie moim mężem? Tak.
- Czy mój partner oświadczy mi się w tym roku? Nie.
- Czy kiedyś z kimś się zwiążę? Tak.
Każde „tak” i każde „nie” są jak małe, precyzyjne iskry — nie tworzą jeszcze ognia, ale wyznaczają kierunek. Wahadełko nie jest wyrocznią losu, ale lustrem energii, która Was otacza. A ja tylko trzymam je nad białym obrusem i pilnuję, by nic nie zakłóciło tego starego, wiekowego rytuału.
