
Miałam o tym serialu napisać dopiero po jego zakończeniu, ale że kilka dni temu odbyła się premiera pilotowego odcinka remake’u, postanowiłam zrobić to już teraz.
Pierwsza wersja Czarodziejek była kręcona w latach 1998–2006 i do dziś cieszy się statusem kultowej produkcji. Serial opowiada historię trzech sióstr Halliwell, które po śmierci babci – swojej opiekunki – odkrywają, że są czarodziejkami obdarzonymi magiczną mocą.
- Prudence (Shannen Doherty) potrafiła materializować myśli i tworzyć eliksiry.
- Piper (Holly Marie Combs) miała dar zatrzymywania czasu.
- Phoebe (Alyssa Milano) otrzymała wizje przyszłości.
Ich moce razem tworzyły legendarną Moc Trzech, najpotężniejszą siłę w świecie magii.
Po odkryciu swojego dziedzictwa siostry poznały także swojego Anioła Stróża – Ducha Światłości, który pomagał im w walce ze złem. Niestety, w ostatnim odcinku trzeciego sezonu Prue ginie z rąk demona, co do dziś uważam za najbardziej rozczarowujący moment całej serii – była moją ulubioną postacią.
Czwarty sezon rozpoczyna się pogrzebem Prue i wprowadzeniem nowej bohaterki – Paige (Rose McGowan), przyrodniej siostry czarodziejek, w połowie czarodziejki, w połowie Ducha Światłości.
Serial ma w sobie ciepło, humor i głęboki przekaz – pokazuje, że siła kobiet, rodzina i miłość potrafią pokonać nawet najciemniejsze moce.

Nowe „Czarodziejki” – współczesna wersja
Premiera nowego serialu odbyła się niedawno. Pilot trwa około 40 minut i już od pierwszych scen widać, że jest mroczniejszy i bardziej dynamiczny niż pierwowzór. Nie brakuje efektów specjalnych, a także tematów społecznych – m.in. wątków LGBTQ+, które są tu przedstawione bardzo otwarcie.
Nowa wersja przenosi nas do współczesnego amerykańskiego miasteczka studenckiego. Bohaterkami są:
- Macy – dowcipna, inteligentna trzydziestolatka z mocą telekinezy,
- Mel – feministka w związku z kobietą, potrafiąca zatrzymywać czas,
- Madison – najmłodsza siostra, osiemnastolatka słysząca ludzkie myśli.
Nowe Czarodziejki są bardziej dosadne, nowoczesne i skierowane do innego pokolenia – ale mają w sobie ten sam duch kobiecej siły i magii, który sprawił, że zakochałam się w oryginale.
