Czarostwo Runy

Skrypt runiczny na szczęście

Dawno, dawno temu, pewnego letniego popołudnia, kiedy byłam jeszcze nastolatką, w telewizji publicznej leciał program o włoskim niewidomym tenorze, Andrei Bocellim. Pamiętam ten dzień dość wyraźnie — był to taki etap mojego życia, że wszystko zapisywało się w pamięci jak odcisk runy na drewnie.

Właśnie w tym programie padło zdanie, które przez lata zapuściło we mnie korzenie:


„Szczęście to pojęcie względne.”

Nie wiem, czy sam Bocelli je wypowiedział, czy narrator programu, ale sens pozostał ze mną do dziś — prosty, a jednocześnie głęboki. Szczęście nie ma jednej definicji. Jednym przychodzi jak letni wiatr, innym jak powolne świtanie.

Skąd wziął się pomysł na ten skrypt?

Kilka dni temu natrafiłam w sieci na niezbyt urodziwy skrypt runiczny na szczęście. Był toporny, trochę chaotyczny, zupełnie nie w moim stylu — ale miał jedną zaletę: przypomniał mi tamto zdanie z dzieciństwa. I wtedy pomyślałam:


„Jeżeli mam pracować ze szczęściem, to musi być ono moje, własnoręcznie narysowane, energetycznie spójne.”

Tak powstała moja wersja skryptu — czysta, prosta, harmonijna. A skoro zrobiłam go dla siebie, to dlaczego miałabym nie podzielić się nim z Wami?

Z jakich run składa się skrypt na szczęście?

Skrypt jest złożony z pięciu mocnych, klasycznych run:

  • Kenaz – Światło, jasność, inspiracja. Zapala ogień wewnętrzny i otwiera drogę do twórczego działania.
  • Tiwaz – Odwaga, honor i wytrwałość. Runiczny symbol wojownika, który walczy o swoje i nie rezygnuje.
  • Wunjo – Radość, wewnętrzna harmonia, spełnienie. Serce skryptu — to właśnie ona wnosi szczęście w czystej postaci.
  • Dagaz – Przemiana, świt, nowy początek. Zmiana na lepsze, światło przełamujące ciemność.
  • Algiz – Ochrona, opieka, bezpieczeństwo. Chroni szczęście, aby mogło zakorzenić się na długo.

Na zakończenie

Rysujcie, drukujcie moje skrypty. Noście je w portfelu, trzymajcie na biurku, wkładajcie do kalendarzy, chowajcie pod poduszką.

I niech Wam się szczęści — tak jak potraficie to rozumieć. Bo szczęście naprawdę jest względne, ale warto mu pomóc zapłonąć.

Tarot Marsylski

Wróżę od 2018 roku. Moją misją jest wspieranie i pomaganie wszystkim tym, którzy potrzebują duchowego wsparcia, a moja dewiza brzmi: Zaufaj mi, jestem tarocistką i wiem co robię. Wierzę, że podczas wróżenia przy kartach odbywa się sympozjum trzech: Tarocisty, Klienta oraz Wszechświata.

Możesz również polubić…