
Kilka dni temu dostałam pierwsze pieniądze za mój obecny staż. Już wcześniej postanowiłam, że większą część tej kwoty przeznaczę na wycieczkę, na którą wyruszam za jedenaście dni. Dwa tygodnie temu jednak wydarzyło się coś, co dało mi do myślenia.
Po półgodzinnej medytacji, którą codziennie praktykuję, by rozwijać swoje ciało astralne, położyłam się spać. Gdy już niemal zasypiałam, usłyszałam radosny śmiech dwóch młodych kobiet i poczułam dziwne, wewnętrzne szarpanie. Zwizualizowałam swoją aurę – była czerwona. Rano opowiedziałam o tym koleżance, która stwierdziła, że najprawdopodobniej padłam ofiarą ataku energetycznego. Poradziła mi, bym jak najszybciej się oczyściła i zadbała o ochronę. Tak właśnie zrobiłam.
O ochronnych właściwościach czarnego turmalinu słyszałam już dawno, lecz wcześniej nie mogłam sobie pozwolić na jego zakup. Gdy tylko pieniądze wpłynęły na konto, wiedziałam, że to właśnie ten moment. Znalazłam piękną bransoletkę z czarnego turmalinu na gumce – kosztowała zaledwie kilkanaście złotych, a okazała się bezcenna.
Według wierzeń ludowych czarny turmalin ma moc uzdrawiającą i wzmacniającą siły zarówno ciała, jak i umysłu. Chroni przed negatywną energią innych ludzi, przekształcając ją w energię pozytywną. Wpływa na wibracje otaczającego powietrza, neutralizując szkodliwe promieniowanie urządzeń elektronicznych.
Kamień ten poprawia nastrój, zwiększa pewność siebie i pomaga radzić sobie ze stresem. Dla mnie szczególnie ważne jest to, że czarny turmalin wspomaga koncentrację, pamięć i spokojny sen.
Od kiedy go noszę, czuję się bezpieczniej – jakby moje ciało i dusza w końcu odnalazły własną tarczę ochronną.
Źródło: www.czarymary.pl
