
Wczoraj razem z mamusią, babcią i jej koleżanką wybrałyśmy się na pokaz Stołów Wielkanocnych w Mstowie.
Nie mogłam sobie odmówić tego wyjazdu — nie tylko dlatego, że uwielbiam rękodzieło i tradycję, ale też dlatego, że Wielkanoc, choć święto katolickie, ma swoje korzenie w pogańskiej Ostarze, o której już kiedyś Wam pisałam.
To właśnie podczas Ostary malowano jajka i świętowano odrodzenie życia. Widzicie więc, że magia Wiosny łączy oba te święta w jeden, piękny nurt radości i światła.
Mstów – mała gmina, wielkie serce
Gmina Mstów to niewielka wieś położona w województwie śląskim, w powiecie częstochowskim – jakieś 30 kilometrów od mojego domu. Według Wikipedii mieszka tam około 11 tysięcy osób, ale wczoraj wydawało się, jakby cała gmina tętniła życiem i kolorem.
Pokaz odbywał się w Hali Sportowej przy szkole, tuż obok rynku. Atmosfera była naprawdę wyjątkowa – ciepła, swojska, pełna zapachu wypieków, przypraw i świeżych kwiatów.
Stoły, które opowiadały historie
Stoły zostały przygotowane przez Koła Gospodyń Wiejskich z różnych gmin okolicznych. Nie zliczę, ile ich dokładnie było, ale każdy miał w sobie coś wyjątkowego – od tradycyjnych palm i pisanek po misternie ułożone potrawy i dekoracje.
Mnie najbardziej zachwyciły stoły z rękodziełem – każdy detal był dopracowany jak w magicznym rytuale.
Największe wrażenie zrobił na mnie stół przy samym wejściu, na którym stał kot z czekolady.
Tak, dobrze czytacie – kot wykonany w całości z plastycznej czekolady! Kiedy pani z obsługi powiedziała mi, że można go… zjeść, nie mogłam w to uwierzyć!

Cukrowe cuda – magia w torcie
Po powrocie do domu zaczęłam szukać, kto tworzy takie słodkie arcydzieła, i trafiłam na stronę Cukrowe Cuda Marzenki (facebook.com/Torty3DMarzenaUrlik). Nie znam właścicielki osobiście, ale jej prace dosłownie mnie zachwyciły – znalazłam tam tort idealny dla czarownicy! Nie mogłam się powstrzymać, żeby go Wam nie pokazać – bo to przykład, że nawet słodycze mogą być formą sztuki i magii zarazem.

Wielkanocny program i wiosenna radość
Poza wystawą stołów odbył się też wielkanocno-wiosenny program artystyczny, przygotowany przez uczniów miejscowej szkoły. Były tańce, piosenki i recytacje – wszystko w pastelowych kolorach wiosny, pełne wdzięku i dziecięcej szczerości.
Cała impreza trwała około trzech godzin, ale czas płynął błyskawicznie. Wyszłam stamtąd przepełniona dobrą energią, zapachem mazurków i ciepłem ludzkiej serdeczności.
Wielkanoc – magia życia w nowym wydaniu
Ten dzień przypomniał mi, że tradycja i magia mogą współistnieć. Że w prostych, ludowych zwyczajach – w ręcznie malowanych pisankach, w zapachu babki drożdżowej i w śpiewie dzieci – kryje się prawdziwa duchowość. Bo magia nie zawsze ma postać zaklęcia — czasem to po prostu radość bycia razem i wdzięczność za świat, który znów się budzi do życia.
