
W centrum obchodów stał kult Fauna – bóstwa mieszanego, pół człowieka, pół kozła. To jemu składano ofiary w jaskini Lupercai na Palatynie, miejscu owianym legendą o wilczycy karmiącej Romulusa i Remusa. Jaskinia ta, Lupercal, była uważana za świętą, za kolebkę Rzymu, za miejsce, z którego wyszła historia całego imperium.
Po złożeniu ofiar kapłani – Luperkowie – przywdziewali jedynie świeżo zdarte kozie skóry i biegli wokół Palatynu, uderzając przechodniów rzemieniami ze skór ofiarnych zwierząt. Uderzenie takie miało zapewniać płodność, zdrowie i łaskę bogów. Kobiety pragnące dziecka same wysuwały dłonie, aby dotknęła je magiczna skóra.
Było to święto życia, siły, seksualności i odrodzenia. Żadnego cukru, żadnych serduszek – tylko rytmy natury i czysta energia pradawnego świata.
Obrzędy te zobaczyć można także we współczesnej kulturze, m.in. w serialu „Chilling Adventures of Sabrina” (Sezon 2, odcinek 3), gdzie przedstawiono sabat inspirowany Luperkaliami.
Gdy Kościół uciszył wilka – koniec Luperkaliów
Wraz z rozwojem chrześcijaństwa dawne rytuały stały się niewygodne. Papież Feliks III sprzeciwił się ich przywróceniu, a papież Gelazy I ostatecznie zniósł święto, zastępując je obchodami Ofiarowania Pańskiego. Kościół zamykał drzwi przed pogańskim tańcem życia, wyciszał echo kozich skór i gasł ogień w jaskini wilczycy.
Ale energia tego święta nie zniknęła — jedynie została przykryta nowymi symbolami, jakby stara bogini płodności założyła maskę anioła.

A co z Walentynkami? Tu też jest krew, miłość i legenda.
Walentynki kojarzą nam się dziś z czerwonymi serduszkami, ale korzeń tego święta również wyrasta z dramatycznej i namiętnej historii.
Święty Walenty żył na przełomie II i III wieku i był chrześcijańskim kapłanem. Cesarz Claudius II zabronił żołnierzom żenić się, wierząc, że wolny mężczyzna to lepszy wojownik. Walenty nie posłuchał i w tajemnicy udzielał ślubów zakochanym legionistom.
Za nieposłuszeństwo trafił do więzienia, gdzie zakochał się w niewidomej córce strażnika. Pod wpływem uczucia dziewczyna odzyskała wzrok. Tuż przed egzekucją Walenty napisał do niej list, podpisując go:
„Od Twojego Walentego”.
Zginął 14 lutego 269 roku — i właśnie ta data na wieki związała się z miłością.
Luperkalia czy Walentynki? A może jedno i drugie?
Prawda jest taka, że dzisiejsze Walentynki to mieszanka tradycji pogańskich i chrześcijańskich. Z jednej strony czuć w nich echo pradawnych rytuałów płodności, z drugiej — liryczną historię o miłości silniejszej niż strach.
Luperkalia były świętem ciała.
Walentynki stały się świętem serca.
Jedno wyrasta z ziemi, drugie z ducha. A luty, jak co roku, stoi pomiędzy nimi, łącząc dwa światy jak niewidzialny most.
To właśnie stąd, że Walenty napisał list do ukochanej narodziła się piękna tradycja wysyłania kartek walentynkowych, która obecnie trochę zanika. Klasyczne kartki coraz częściej zostają zastąpione przez te wirtualne.
Źródło: Wikipedia, Lente Magazyn
