
W połowie tygodnia odwiedziła moją mamę pewna znajoma. Gdy tylko spojrzała na mojego Puszka, śpiącego jak książę na miękkiej pufie, w jej oczach pojawił się cień smutku. „Ja też miałam takiego rudego…” — powiedziała. I opowiedziała, że jej kot wyszedł z domu w niedzielę i już nie wrócił. Gdy o tym mówiła, była środa — trzy długie dni ciszy, trzy noce, w których serce kotałby się bać, a serce człowieka tracić nadzieję.
Ja jestem typową kociarą — taką, co koty kocha jak rodzinę, jak rodzeństwo wybrane samą miłością. I gdyby mój Puszek nie wrócił na tak długo… cóż, chyba bym oszalała, a przynajmniej od razu zrobiła rytuał, o którym już kiedyś pisałam: „Co zrobić, kiedy ukochane zwierzątko nie wraca do domu?”
Chciałam doradzić tego rytuału tej pani. Ale to starsza osoba — tradycyjna, trochę zdystansowana do magii i uroków. Być może nie zrozumiałaby gestu, a ja nie chciałam, by poczuła się przytłoczona.
A jednak serce kazało mi sprawdzić los tego małego rudzielca w kartach.
Rozłożyłam je, jak zawsze — z szacunkiem, jak robiły to kobiety przede mną, jak robi się od pokoleń.
Na stole pojawiły się Rycerz Buław, As Mieczy i Królowa Mieczy.
I choć na pierwszy rzut oka wyglądały jak opowieść o drodze, przeszkodzie i żeńskiej opiece, to intuicyjnie poczułam coś głębszego — coś chłodnego jak mrok piwnicy i coś tęsknego jak mruknięcie kota zamkniętego za drzwiami.
Wróżba mówi jasno:
ten rudzielec bardzo chce wrócić do swoich ludzi. Tęskni, myśli, krąży w ich stronę energią, ale nie może.Bo karty pokazują miejsce ciemne, zimne, ograniczone. Tak jakby ktoś go przypadkiem zamknął: w garażu, komórce, stodole, piwnicy. Nie ma tu złej intencji — bardziej nieszczęśliwy przypadek. A skoro jest zamknięty, to nie wróci sam. Potrzebuje pomocy z zewnątrz — głosu, który go odnajdzie.
W takich sytuacjach najlepszym, najskuteczniejszym sposobem nie jest magia,
lecz nagłośnienie sprawy:
– ogłoszenia,
– grupy sąsiedzkie,
– kartki na słupach,
– i… nagroda.
Nagroda działa jak zaklęcie społeczne — porusza ludzi, skłania do szukania, do zajrzenia tam, gdzie normalnie by nie spojrzeli.
Mam nadzieję, że ten mały rudzielec szybko wróci do domu. Bo koty zawsze tęsknią za miejscem, w którym czują się kochane. A ten — według kart — kocha mocno i wrócić chce, tylko drzwi są zamknięte.
