Ten post nie powstał z teorii ani z potrzeby pisania. Powstał z miłości. Jakiś czas temu moja kotka Dania – adoptowana na początku wojny w Ukrainie – zachorowała na złośliwy nowotwór jamy ustnej (włókniakomięsak). Przeszłyśmy razem bardzo trudny czas: naturoterapia, bioenergoterapia, terapia komórkami macierzystymi, strach, nadzieja i decyzje, które ważyły więcej niż słowa. Pod koniec …

