
Fortuna… Imię, które od tysiącleci wypowiadano z nadzieją, drżeniem, czasem z respektu, czasem z wdzięczności. Bogini przypadku, pani zawirowań losu, ta, która jednym skinieniem potrafi odmienić bieg wydarzeń. Jej kult jest starszy, niż mogłoby się wydawać, a jego korzenie sięgają świata rzymskiego – świata, gdzie każdy dzień rozpięty był między boską wolą a ludzkim wysiłkiem.
Fortuna była odpowiednikiem greckiej Tyche, ale Rzym nadał jej więcej powagi, głębi i statusu. Była nie tylko kapryśną patronką szczęścia – była strażniczką narodu, jego opiekunką, symbolem nadziei i przychylności niebios.
Kim była Fortuna? Tajemnicza córka Jowisza
Jej pochodzenie nie jest do końca jasne. Jedne podania mówią, że była córką Jowisza, największego z bogów. Inne widzą w niej uosobienie losu jako siły starszej niż samo olimpijskie bractwo.
W VI wieku p.n.e. jej kult został oficjalnie wprowadzony do rzymskiej religii państwowej. Od tego czasu Fortuna już nie była jedynie boginią prywatnej nadziei – stała się symbolem pomyślności całego Rzymu.
Czuwano nad nią w dwóch ważnych miejscach:
- w świątyni na Kwirynale,
- oraz na Kapitol, gdzie miała własny posąg.
Co ciekawe, cesarz August rozszerzył jej domenę: uczynił ją boginią szczęśliwego powrotu. Właśnie dlatego świętowano ją nie tylko latem (24 czerwca), ale również 12 października.
Jak przedstawiano Fortunę?
W sztuce Fortuna zawsze miała w sobie coś wzruszająco ludzkiego i niepokojąco boskiego.
Najczęściej widzimy ją:
- z rogiem obfitości – symbolem bogactwa, dobrobytu, darów,
- z przepaską na oczach – bo los nie wybiera, nie ocenia, nie patrzy na zasługi,
- czasem z kołem, które symbolizuje zmienność szczęścia,
- czasem jako opiekunkę żeglarzy – bo któż bardziej zdany był na kaprysy przypadku niż ludzie wyruszający na morze?
To jej zawdzięczamy powiedzenie:
„Fortuna Ci sprzyja.”
To nie jest zwykła metafora — to echo starożytnej modlitwy.
Prosty rytuał obfitości i bogactwa
Są takie chwile w życiu, kiedy los wydaje się stać bokiem, a człowiek potrzebuje konkretnej sumy, konkretnego wsparcia — tu i teraz. Ten rytuał jest właśnie na takie momenty: prosty, tradycyjny, oparty o symboliczne działanie i energię ognia.
Co będzie potrzebne?
- czerwona świeca
- średniej wielkości nóż
Kiedy go wykonać?
Najlepiej podczas Księżyca przybywającego lub podczas pełni – kiedy wszystko, co rośnie, ma większą siłę przebicia.
Jak wykonać rytuał?
- Wyryj na świecy runę Fehu – symbol bogactwa, zasobów i przyciągania pieniędzy.
- Zapal świecę i z wyciszonym sercem wypowiedz 9 razy słowa:
„Bez opóźnień, w drodze do mnie.” - Gdy skończysz, zdmuchnij świecę, ale delikatnie — tak, jakbyś zamykała zaklęcie.
- Na głos wypowiedz kwotę, której potrzebujesz.
- Rytuał możesz powtórzyć po upływie doby.
To nie magia „na zawsze”. To prośba o pomoc w konkretnej, naglącej sprawie. Działa jak zawołanie do Fortuny: „Zajrzyj do mnie, gdy będziesz przechodzić.”
Źródło: Wikipedia, Tarocistka Ewelina
